MOJE OSZCZĘDZANIE – o tym jak pieniądze same wychodzą z domu…..

 Fakt, moja inteligencja finansowa jest jaka jest, pieniądze raczej się mnie nie trzymają i nie posiadam też niestety zdolności przyciągania ich, pomyślałam zatem (  o blondynki też czasem myślą) – może zaoszczędzić to mi się nie uda, ale ograniczyć wydatki , to chociaż spróbuję .  

    W ubiegłym tygodniu opłaciłam rachunki ( to już  jestem na czysto), większe zakupy zrobione, telefony dzieci doładowane, no to spoko.  Starsze dziecko zainkasowało sumkę na opłacenie pokoju w mieście, w którym akurat ma praktyki zawodowe. Szkoła zakwaterowania nie zapewnia, wychodząc z założenia, że organizuje  praktyki w takiej  odległości , by można było dojechać i powrócić tego samego dnia ( za przejazdy jednak pieniążki zwraca, podobno). Córka ma praktyki w mieście oddalonym od domu o jakieś 60 km i pewnie mogłaby dojeżdżać, tylko to trochę męczące dla dziecka,wstawać o 5 rano i biegiem na pociąg , a wracać do domu po 20. Za całkiem niewielkie pieniądze wynajęła wraz z koleżanką mały pokoik   i tak pomieszkują .

   Wracając jednak do tych wydatków, to pomyślałam (znowu)-  kobito, jak będziesz siedzieć w domu i zajmiesz się pracą, to nie stracisz, a może jeszcze coś pożytecznego uda ci się zrobić ;). Dzwonią sąsiedzi jednego dnia, czy jadę z nimi do miasta- oczywiście odmawiam, na drugi i na trzeci dzień tak samo. Przecież mamy co jeść  — lodówka zapełniona, piekarnia przywozi pieczywo pod sam dom, a przecież maluchy, oj, to już  chyba młodsza młodzież , wsuwa obiady w szkole.     Poniedziałek minął całkiem spokojnie, we wtorek po południu zawitał weterynarz. Szczepił psy na wsi i  przypomniało mu się , że może ja też bym chciała swoje zaszczepić ( jak co roku zresztą , a mieszkam tu już dziewięć lat ).. no chciałam.  Zaszczepił i z portfela wyszło 50 zł. Na drugi dzień przyszedł pan  sprawdzający liczniki od wody, co prawda , nie musiałam płacić od razu, ale skoro jest taka możliwość, to chciałam mieć  to z głowy, no ale gdy po południu  zjawili się  (już) znajomi, którzy przywieźli środki chemiczne( różne płyny i proszki z za zachodniej granicy, takie dość dobrej jakości ), zaczęłam się śmiać sama z siebie. Właśnie w ten sposób, nie wychodząc z domu, wymknęły mi trzy stówki z portfela.To jak tu zaoszczędzić? Może by nie wychodzić i jeszcze się zamykać , by nikt nie wszedł.

    W tym czasie był też listonosz i przyniósł  nowy rachunek do zapłacenia  i jeszcze pocztówkę od Kogoś bliskiego, co prawda zaadresowaną do dzieci, ale… mała rzecz, a tak jakoś cieplutko się zrobiło w te jesienne dni. 🙂

    Dziś za oknem znowu deszcz, z domu nie chce się wyjść (o dziwo , nawet nikt jeszcze nie przyszedł)  więc,  tak dla poprawienia nastroju polecam wiersz o jesieni w wykonaniu człowieka, którego blog chętnie odwiedzam.

http://www.youtube.com/watch?v=Ee7t07cdZRw

29 myśli na temat “MOJE OSZCZĘDZANIE – o tym jak pieniądze same wychodzą z domu…..

  1. … rzeczywiście trzeba być wyjątkową księgową … a ile jeszcze innych wydatków, o których nie wspominasz … i doręczycielowi coś wypada … za Jego trud … kartka to też przesyłka … ~aliczku, miej nadzieję … tłuste dni też kiedyś nadejdą … pozdrawiam … 🙂

    Polubienie

    1. –Andrzeju, ja przecież wcale nie narzekam, to co napisałam, to tak lekko z przymrużeniem oka… żyję swoim życiem… dobrze mi z tym i nie mam zamiaru nic zmieniać….a pieniądze?, no cóż… podobno muszą być w obiegu , by na siebie pracowały 🙂 ….. kiedyś słyszałam takie powiedzonko, może trochę szowinistyczne wobec kobiet, ale zacytuję… pieniądze i kobita, to rzecz nabyta ….
      — doręczycielowi, jedynie co wypada to powiedzieć -dziękuję… to i tak wiele, nie przepadam za tym ciekawskim gościem…. co innego gdy przyjeżdża ten MÓJ prywatny doręczyciel… dla niego wszystko… i obiadek i kawka się znajdzie…
      — a księgowa ze mnie marna….
      –pozdrawiam…:)

      Polubienie

    1. — masz zupełnie rację… ważne że dajemy radę i jest nam z tym wszystkim całkiem dobrze, bo ile jest wart dom bez dzieci, bez wnuków, bez kłopotów, bez uczuć, jedynie z wystawnym zimnym wnętrzem…. wielką kupę pieniędzy, za które nawet zwykłej miłości nie kupisz…….
      — 🙂

      Polubienie

  2. Oczywiście wcięło mi komentarz !!! Powtórzę krótko: teraz oczy trzeba miec wokół głowy i trzymac się za kieszeń. Życie coraz droższe. Ja wprawdzie kontroluję wydatki, ale to szokująco nie wpływa na ich obniżenie, niestety. Pozdrawiam :))

    Polubienie

    1. — tak czasem bywa , że te komentarze lecą gdzieś… chyba w przestrzeń międzyplanetarną :)….. czytając Twoje wpisy wiem, że jesteś osobą zorganizowaną dbającą o swoje szczęście…. to jest piękne… a szczęśliwym związku to i wydatki jakoś lżej się znosi…
      — pozdrawiam… 🙂

      Polubienie

  3. My kobiety jesteśmy chyba dobrymi wróżkami. Potrafimy wyczarować coś z niczego. Ja sama nieraz zastanawiałam się jak to jest możliwe, że na wszystko starczyło.
    A nadmiar pieniędzy przewraca ludziom w głowach.
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

    1. — nadmiar pewnie mi nie grozi , zatem żadne przewroty w główce też… ale lubię sobie czasem tak pokombinować i zrobić coś z niczego… to tak wciąga…. :), a ile radochy przy tym zwłaszcza jak kombinujemy rodzinnie…

      Polubienie

  4. Ja zawsze opłacam wszelkie rachunki za telefon, internet, raty, płacę za mieszkanie itd. na początku miesiąca, po wypłacie. Potem to co zostaje mam już na zakupy, czy co tam tylko chcę ( co prawda niewiele niestety, ale zawsze to coś). Najważniejsze że nie mam żadnych długów, nieoddanych pieniędzy czy nie opłaconych rachunków

    Polubienie

    1. —witaj… u mnie skromniutko, ale oczywiście zapraszam częściej… ale kobieto jaki ten Twój ANDRZEJ śliczny !!!….
      — a co do wydatków, ważne by nie były większe niż dochody i by tylko nie popaść w pułapkę kredytową…
      — pozdrawiam serdecznie… 🙂

      Polubienie

  5. Od kiedy wróciłam z dużego miasta do grajdołka, wydaję znacznie mniej! Bo nie mam naprzeciwko sklepu pani Marzenki, gdzie było prawie wszystko… Do miejscowego chodzę tylko w najbardziej kryzysowych sytuacjach, jeśli bez jakiegoś składnika nie da się za nic skombinować obiadu. Za to wzmogła mi się bardzo kulinarna kreatywność…

    Polubienie

    1. — kulinarna kreatywność…. noooo taką to posiadają moje najmłodsze dzieci… wchodzą do kuchni // ja w tym czasie mam zakaz wstępu// i robią takie cudeńka, że czasem aż boję się próbować i oceniać…. takie dziwne połączenia produktów ale to są skutki oglądania kulinarnych programów telewizyjnych… choć z drugiej strony… fajna taka zabawa…

      Polubienie

  6. Skąd ja to znam? Ceny rosną, a dochody stoją w miejscu i bądź tu mądry. Dobrze, że potrafimy robić coś z niczego, ale nie każdemu się chce wysilać. Ja kombinuję jak koń pod górę, ale góra coraz większa. Dziwny jest ten nasz świat. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — Grażynko, świat me trochę i dziwny ale za to jaki piękny… trzeba tylko nauczyć się cieszyć z małych rzeczy, drobnych gestów.. bo nie wiadomo ja długo będzie nam dane jeszcze pożyć, zatem bierzmy z życia to co najlepsze….

      Polubienie

    1. — idzie przeżyć Janku…. aż tak bardzo się nie zamartwiajmy…. wychodźmy z założenia, ze przecież mogło być gorzej… zresztą sam to wiesz… znasz życie..
      — pozdrawiam …:)

      Polubienie

  7. Nikt by nie pamiętał o dobrym Samarytaninie, gdyby miał tylko dobre intencje. By przejść do historii, musiał mieć też pieniądze, twierdziła Margaret Thatcher i taka jest prawda, zatem nie żałujmy wydatków, zwłaszcza na dobre cele, bo takie rzeczy do nas wracają.
    Pozdrawiam z Loch Ness 🙂

    Polubienie

    1. — no to mnie oświeciłeś… proszę proszę , to całkiem niezła przyszłość mi się szykuje, a ja do tej pory żyłam w przekonaniu, że kto ma dobre serce, musi mieć twardy tyłek…. pozdrówka…….

      Polubienie

    1. — oj Tatulu, gdyby te pieniążki same przychodziły, to byśmy się stali próżnymi istotami… no bo po cóż pracować, po cóż się uczyć… gdyby można było żyć w luksusie za dosłownie za nic…. tylko czy wówczas umielibyśmy się jeszcze cieszyć z życia….?

      Polubienie

    1. — przykro mi , że zawiodłam… fakt tytuł, w zasadzie jego pierwsza część może sugerować , iż będą jakieś porady, ale fakt jest taki, że te kochane pieniążki pomimo moich starań, same wychodzą z domu.
      — no cóż… dałam plamę, nie mniej jednak dziękuję za odwiedziny i zapraszam , mądrych słów krytyki nigdy za wiele…

      Polubienie

  8. Mam bardzo podobną sytuację. U mnie również pieniądze rozchodzą się we zastraszającym tempie i nie wiadomo najgorsza kiedy. Ehh trzeba chyba zapisywać wszystko 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s