Rozwód – to takie proste.

 Choć większość Polaków nadal uważa, że rodzina jest jedną z najważniejszych  wartości;  czyli małżeństwo, posiadanie dzieci, szczęśliwy dom , to jednak fakty wskazują bezlitośnie, że liczba rozwodów z roku na rok rośnie .     Dlaczego tak się dzieje?

    Wczoraj, siedząc w przychodni lekarskiej i czekając cierpliwie na swoją  kolej, spotkałam  znajomą.   Pogadałyśmy  troszeczkę, o tym i o tamtym, jak to kobiety.  Okazało się , że jej córka, też jest w trakcie rozwodu . Małżeństwo trwało zaledwie trzy lata ( przedtem pięcioletni staż narzeczeństwa ), oboje z wyższym wykształceniem, z dobrą pracą, każde ze swoim mieszkaniem, zatem dlaczego?  Czego zabrakło?   Pobierali się przecież z miłości (tak to przynajmniej wyglądało) a potem; podziw dla drugiej osoby zamienił się w krytykę, zaufanie w podejrzliwość , a rozczulenie przeistoczyło się w  rozdrażnienie. Zaczęło przeszkadzać dosłownie wszystko; sposób bycia nawyki a nawet głos drugiej osoby. Stąd ten rozwód za obopólną zgodą, każde wróciło  do swojego mieszkania,  tylko  chyba dziecko w tym przypadku najbardziej ucierpi.   Po tym przykładzie widać, że nie tylko zdrada i alkoholizm  drugiej osoby ( tak , jak w moim przypadku )  są głównymi przyczynami rozwodu.

   Wspominałyśmy, jaka była  młodość w  czasach , gdy zakładałyśmy swoje rodziny. Nasze dawne zakochania, tworzenie rodzinnego ogniska, wzloty i upadki. Jej życie  w małżeńskim stanie trwa do dziś. Mozolnie , dzień po dniu budowali  dom , kształcili dzieci, wspierali się- zawsze razem na dobre i złe.   Ja niestety poddałam się i przegrałam. Po  dwudziestu latach małżeństwa , nie miałam już sił dłużej walczyć. Alkoholizm  drugiej osoby to  straszna choroba, zwłaszcza jeżeli jeszcze to obserwują dzieci. Uwierzcie- próbowałam  ; różnymi sposobami, tylko jeszcze ta druga osoba musi  chcieć choć odrobinkę współpracować.   Teraz  z perspektywy lat , a  minęło prawie dziesięć, zastanawiam się, czy rozwód traktować jako wyzwolenie , czy jako życiową porażkę i  co dalej, czy jeszcze kiedykolwiek odważę się na nowy związek?

    Co to jest rozwód? Definicja jest dość prosta.     Według prawa, rozwód jest to rozwiązanie istniejącego , ważnego związku małżeńskiego .  Może tego dokonać tylko i wyłącznie sąd.   Dlaczego zatem  coraz częściej Polacy  korzystają z  usług tej placówki.

     Jeszcze jedno określenie definicji rozwodu  ( tym razem z przymrużeniem oka ) w  rozumowaniu dziecka, bo u  najmłodszych co w głowie , to i na języku .

http://www.youtube.com/watch?v=-Srb85ZFeOQ

 

38 myśli na temat “Rozwód – to takie proste.

  1. … myślę podobnie … te dwie choroby, czyli zdrada i alkoholizm nie pozwalają by dalej trwać w związku … ja mówię świadomie, że to choroby … to mój subiektywny osąd … oto i cytat : „Rozwód w małżeństwie jest wy­nikiem prze­mijającej uro­dy i niep­rze­mijające­go charakteru”… może uroda jeszcze nie minęła … ale charakter pozostał, niereformowalny, paskudny, zły … nie do wyleczenia … mówiąc wprost, rozumu zabrakło … uważam, że inne przypadłości da się leczyć … pozdrawiam … 🙂

    Polubienie

    1. – masz rację Andrzeju, alkoholizm to choroba–, straszna choroba niosąca spustoszenie nie tylko w organizmie pijącego, ale , albo przede wszystkim w jego rodzinie. Wydaje mi się , że jednak da się to leczyć, lub przynajmniej próbować, tylko, że najpierw człowiek pijący nałogowo, musi sobie uświadomić, że jest alkoholikiem // co już jest bardzo trudne// no i jeszcze wykazać choć minimalną chęć , by zacząć kurację…
      — co do zdrady, nie będę się wypowiadać, ani oceniać.. czy to można nazwać chorobą — nie wiem, ale zgadzam się z jednym… są charaktery, które w żaden sposób nie dadzą się zreformować…
      — pozdrawiam cieplutko w ten chłodny jesienny wieczór…

      Polubienie

  2. …w dzisiejszych czasach rozwód stał się modny, ba nawet w serialach uczą ludzi, że jak coś idzie nie teges to rozwód – metoda na życie. Kiedyś była to ostateczność, dziś metoda na życie. Według mnie nie jesteś przegrana, bardziej uwolniłaś się od osoby która nie chciała dać sobie pomóc. Pozdrawiam…

    Polubienie

    1. — rozwód, metoda na życie– ciekawie to ująłeś… teraz , w tej pogoni za pieniądzem coraz częściej zapomina się o podstawowych wartościach małżeństwa… liczy się to co tu i teraz… nawet zdradę często uznaje się jak coś normalnego… ot zwykły wypadek przy pracy…. tylko dokąd to zaprowadzi…
      — po -ZDRÓWKA 🙂

      Polubienie

  3. W dzisiejszych czasach rozwodów jest coraz więcej, a co za tym idzie i unieważnień małżeństw kościelnych. Powody- jest ich tak wiele, że aż nie chce się wierzyć.
    Z alkoholikiem też pewnie nie potrafiłabym żyć. A zdrada?- też nie.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. – tak, alkohol i zdrada, to dwa główne powody rozwodów dawniej… teraz to chyba najczęstszą przyczyną jest niezgodność charakterów… niby to nic wielkiego,bo niby zawsze można próbować dojść do porozumienia , ale ….

      Polubienie

  4. Rozwód, to bolesne dla małżonków i pochodzących z rozbitego zwiazku dzieci. Niestety jest on coraz częściej wkalkulowany w życie tak pań jak i panów. Gdy coś nie gra to…taktyka zmienię cię na nowszy model jest pod ręką. Brak przygotowania do małżeństwa jest dobrym przygotowaniem do rozwodu.
    Stawiałbym na rozsądek w doborze, a nie działanie pod wpływem impulsu lub liczenie na to, że jak się ożeni to się odmieni

    Polubienie

    1. — wiesz , z tą wymianą na lepszy model , to też nie jest tak prosta sprawa, bo ten nowszy, może się okazać, że wcale nie jest lepszy od poprzedniego… choć z drugiej strony troszeczkę zazdroszczę ludziom takiej życiowej odwagi….

      Polubienie

    1. — no tak… świat idzie, no raczej biegnie do przodu, czasy się zmieniają, zwyczaje i ludzie też…. piszesz, że teraz bardziej odważni… pewnie tak, dlaczego więc ie zawalczą o swój związek, swoją rodzinę… przecież było pięknie i tak szybko się wszystko wypaliło?… w tym wszystkim, to właśnie rozwód jest najprostszym rozwiązaniem…. a co z przysięgą małżeńską … czy to tylko puste słowa….?

      Polubienie

  5. Spotkałam się z lepszym rekordem wśród znajomych – rozwód nastąpił po miesiącu pożycia. Czasem myślę, że ludzie zbyt pochopnie zawierają związki lub zbyt wiele sobie po nich obiecują. Dlatego sobie nie radzą z trudnościami w życiu…

    Polubienie

    1. — chyba masz rację…. jedni wchodzą w ten związek, bo są zauroczeni drugą osobą, inni pod naciskiem bliskich, bo ciąża , bo tak wypada… no a potem… zauroczenie mija i tyle… choć nie jestem zwolennikiem takich sytuacji, to coraz częściej zastanawiam się , czy takie mieszkanie ze sobą bez ślubu nie jest lepszym rozwiązaniem , niż ślub …,

      Polubienie

  6. Uważam, że rozwód powinnaś traktować jak swoje wyzwolenie. Nie każda kobieta ma na to odwagę i trwa w tym chorym związku. Moja przyjaciółka mówi, że żałuje, że nie zrobiła tego 10 lat wcześniej, ale jest szczęśliwa, że się oswobodziła. Jestem zwolenniczką trwałych związków, ale niestety- czasem się nie udaje i już.
    Z uwagą wysłuchałam wypowiedzi dziecięcych, jest się nad czym zastanowić.

    Polubienie

    1. — rozwód dla mnie też nie był rzeczą łatwą … wzbraniałam się przed nim do końca, przyznam, brakowało mi odwagi, by się spakować i odejść…to była konieczność, dla bezpieczeństwa rodziny… dwudziestoletni staż małżeński odbił wielkie piętno w moim życiu, stąd pewnie wziął się ten lęk przed jakimkolwiek nowym związkiem…
      -pozdrawiam serdecznie…

      Polubienie

  7. Bo kiedyś coś, co się zepsuło, próbowało się naprawić i często to się udawało. Dzisiaj jak się zepsuje, to na śmietnik. Tak też jest z małżeństwami, tylko tak się czasem zastanawiam – czy to na pewno była miłość, czy tylko wygodnictwo i dobry układ?

    A Ty – jesteś zwycięzcą. Wygrałaś normalne życie dla siebie i Twoich dzieci. Przegrany jest li i jedynie alkoholik – stracił wszystko na własne życzenie.
    Uściski posyłam.

    Polubienie

    1. — no tak, kiedyś się naprawiało, lub przynajmniej próbowało naprawiać.. teraz się wymienia,,,, jak sprzęt AGD… czy to lepiej… może…. wiem natomiast, że teraz mogę w spokoju przespać całą noc, nie lękając się o bezpieczeństwo swoje czy dzieci….. dziękuję i pozdrawiam….

      Polubienie

  8. Mogłabym powiedzieć, że nie wiem co to rozwód, bo jestem 38 lat w jednym związku. Ale niestety, dookoła mnie wiele par się rozwodzi – i to zarówno starych jak i młodych.
    Generalnie jest to przykre zjawisko i najwięcej cierpią na nim dzieci. Ale chyba lepiej nie mieć w domu męża/ojca pijaka albo poprostu chama.
    Lepiej wyzwolić się od kogoś takiego i żyć spokojnie.
    Rozwody są przecież dla ludzi. I to kobiety przede wszystkim chcą się rozwodzić. Nie godzą się z tym, z czym godziły się ich babki i matki.

    Pozdrawiam Cię Aliczku serdecznie i życzę Ci dużo szczęścia w życiu.
    No i znalezienia swojej prawdziwej Połówki.

    Polubienie

    1. — Stokrotko, ja może tylko słowo do ostatniego zdania…. powiem szczerze; już nie szukam// chyba jednak brak mi tej życiowej odwagi//, ale jeżeli ta DRUGA POŁÓWKA sama mnie odnajdzie i zapuka któregoś dnia do moich drzwi… kto wie…. 🙂 jeżeli będzie to prawdziwe uczucie zbudowane na wzajemnym szacunku i zaufaniu… może wtedy…

      Polubienie

  9. Małżeństwo, rodzina, winny być ostoją, dawać siłę. Sama tak myślałam ponad 40 lat temu. Nie wyszło. Też alkoholizm, który zrujnował naszą rodzinę. Uważam jednak, że nie wolno pozwolić źle się traktować, mamy prawo do godnego życia. Stąd decyzja o rozstaniu, której nigdy nie żałowałam, przeciwnie. Żal mi tylko, że przeszedł przez to piekło nasz wówczas mały syn. Nie ma nic gorszego, niż codzienna udręka z katem, mamy obowiązek nie godzić się na to. Czasem lizanie ran po toksycznym związku trwa dłużej. Ale są to rany do wyleczenia. Z przykrością jednak stwierdzam, że teraz związki rozpadają się z byle powodu. Bo tak – i już. Nie walczy się o rodzinę, nie daje się sobie szans.
    Życzę Ci, Aliczko, abyś była szczęśliwa. Zapomnij o przeszłości, pozwól sobie na radość.

    Polubienie

    1. — twierdzisz, że te rany są do wyleczenia… no niby tak, przecież Tobie się udało…a ja…. no cóż… może przyjdzie jeszcze taki dzień… dziś to nadal jeszcze tkwi zbyt głęboko…. .. dziękuję, bo chyba właśnie dzięki przykładowi z Twojego życia zacznę wierzyć w lepsze jutro…
      — pozdrawiam …

      Polubienie

  10. Cieszę się tylko że moja tróka dzieci ma stabilne(jak dotąd odpukać) związki.(starszy za 2 lata srebrne gody) Mój związek komentować nie bedę, ale wytrwałam do końca ,a teraz po czasie ,sama nie wiem jak to wytrzymałam. Dziś Aliczku słuchałam Papieża w Asyżu. Mówił o egoiźmie który często jest motorem kończącym zwiazek,i to czasem zupełnie przedwcześnie. I jeszcze o wybaczaniu wzajemnych błędów i przewinień w małżeństwie mówił..

    Polubienie

  11. Co innego dojrzała decyzja jednej ze stron, by odejść, gdy naprawdę przyczyna istotna! Co inszego, gdy młodzi po paru miesiącach i pierwszym ,,zgrzycie” już nie chcą być razem! Żadnej woli walki… Pójście na łatwiznę…

    Polubienie

    1. — tak , teraz to wszystko inaczej, szybciej….. a swoją drogą jak to jest, że salę na wesele zamawiamy nawet dwa lata wcześniej, a małżeństwo trwa zaledwie kilka miesięcy,… czyżby w tym całym chaosie zabrakło czasu na pielęgnowanie uczuć…?

      Polubienie

    1. — tak… czytałam i przedtem i teraz ; zatem najpierw przyczyny potem skutki tych przyczyn…. a przyczyny różne… przyczyny oczywiste i przyczyny wyssane z ludzkich urojeń…
      — pozdrawiam

      Polubienie

  12. Wiesz, sądzę, że jesteśmy świadkami procesu (który będzie trwało jakiś czas, zanim przyniesie w pełni ukształtowane zjawisko).
    Do tej pory małżeństwo (bez względu czy był ślub kościelny czy „tylko” urzędowy) było uważane za coś bardzo ważnego, a ludzie w większej mierze zdawali sobie sprawę, że taki związek będzie „docierał się” całe życie. Nie ma czegoś takiego jak w pełni ukształtowany związek, bo ludzie zmieniają się przez całe życie i partner jakoś musi się w tych zmianach odnaleźć, sam się też zmieniając.
    Pomijając trudne zjawiska jak pijaństwo, uzależnienia, toskyczność i inne zjawiska, które wygrywają z rodziną, przywiązaniem i uczuciem (kiedy osoba uzależniona i w jakiś sposób niedostosowana do życia społecznego przedkłada swoje uzależnienie ponad rodzinę i z nim przegrywa) – dziś ludzie myślą, że zawsze będzie pięknie, jak w okresie zakochania. Kiedy pojawiają się pierwsze spory wynikające z różnic charakterów, to często staje się powodem rozstania. Dziś ludzie jakoś szybko się „odkochują” w partnerze, którego poślubili. Innym powodem, niż spory jest fascynacja inną osobą; tak, właśnie FASCYNACJA, którą dany człowiek nagle zaczyna uważać za swoją nową miłość, dla której jest w stanie porzucić swojego / swoją dotychczasowego/-ą partnera/-kę, a może także i dzieci. Bo niektórzy po rozwodzie ograniczają swoje zainteresowanie dziećmi płaconymi alimentami, wspólnie spędzonymi wakacjami i co drugimi świętami jak wiec nie pisać o opuszczeniu dzieci?
    Czasem rozwód jest uzasadniony z jakiegoś powodu, a oboje rodzice mimo rozstania po równo biorą udział w życiu i wychowaniu dzieci i wtedy mamy do czynienia ‚tylko” z rozstaniem rodziców.

    Mam wrażenie, że ludzie zaczynają przenosić przyzwyczajenia dotyczące rzeczy na relacje z ludźmi. Co rok lub dwa wymieniają telefon lub komputer na nowszy, mimo że ten „stary” pomyka całkiem nieźle; co pięć lat samochód, który kupili w salonie, a więc mają go od nowości; co kilka lat meble, mimo, że te posiadane mogą jeszcze posłużyć itd… Dlaczego więc co kilka alt nie zmienić też nie dość, że partnera, to w dodatku męża / żonę?

    Polubienie

    1. — no właśnie, ja też myślałam, że to będzie tylko ,,rozstanie rodziców”, jak to ładnie nazwałaś… no niestety… przez prawie dziesięć lat tatuś odwiedził dzieci tylko jeden raz… choć do przebycia tylko dwadzieścia parę kilometrów…. widać to zbyt wiele…
      — pozdrawiam cieplutko….

      Polubienie

  13. Witam miło. Trafiłam tu przypadkiem i bardzo się cieszę. Jeśli pozwolisz, będę zaglądać.

    Po przemianach, nie tylko tych ekonomicznych i politycznych, ale i społecznych, powstała grupa kobiet, które na swój użytek nazywam „wdowy mody”. Jedno z małżonków po 30 latach małżeństwa dochodzi do wniosku, że to jednak nie było to, że należy im się coś lepszego. Sądy w przypadku kiedy „dzieci są już odchowane” udzielają rozwodów z przerażającą niefrasobliwością. Skutki są, także dla dzieci, tych „odchowanych”, porażające.
    Oczywiście każdy rozwód jest inny, ja piszę tylko o tych, gdzie brak jest tak ewidentnego powodu, jak np. wspomniany przez Ciebie alkoholizm.

    Polubienie

    1. — witaj… oczywiście , że możesz… zapraszam , choć u mnie szaro i prosto…. to tak jak moje życie….
      –,,wdowy mody”… podoba mi się takie określenie… no ale nawiązując do tematu…. tak, teraz kobiety są znacznie odważniejsze, potrafią walczyć o swoje… gdy dzieci wyfruną z domu, pozostaje nagle pustka i okazuje się , że z tą drugą osobą niewiele już łączy…// ale czy warto?//.. może dla wolności… tylko wówczas istnieje widmo samotnej starości….
      — mam za sobą dwudziestoletni staż małżeński… bywały chwile dobre , ale i bardzo trudne, a rozwód ? w trosce o bezpieczeństwo dzieci i swoje…
      — pozdrawiam ciepluteńko…. 🙂

      Polubienie

  14. Aliczku, temat nie do ogarnięcia, bo każdy ma swój punkt widzenia, a jak wiadomo punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Kiedyś słowo rozwód miało inne konotacje, niż obecnie, bardziej dramatyczne. Rozwód był osobistą porażką i ludzie decydowali się na ten krok w ostateczności, szczególnie kobiety, które nie miały zawodu, dobrej pracy, wsparcia rodziny. Teraz rozwód to „pestka”. Szast prast i po sprawie. Mało kto myśli o dzieciach, bo większość rozwodzących się widzi tylko swoje racje i potrzeby. Dzieci niekiedy stają się kartą przetargową, a na skutki nie trzeba długo czekać.
    Ja jestem po dwóch rozwodach i jednym długim nieformalnym związku. Dzisiaj inaczej oceniam przyczyny rozpadu moich związków, niż wtedy i jestem pewna, że każdy z tych związków był do ocalenia, mimo że przyczyny były poważne i poskładanie tego wymagałoby z obu stron dużo pracy, wyrzeczeń, a przede wszystkim zmian w swoim postępowaniu. Być może, gdybym nie była pewna, że sobie poradzę bez męża, to może trwałabym nadal i łatała dziury, ale miałam dobre wykształcenie, ciekawą i dość dobrze płatną pracę, więc rozwód nie niósł z sobą dla mnie ubóstwa materialnego. Pamiętam dzień pierwszego rozwodu i moje wyjście z sądu( miałam wtedy 25 lat). Stanęłam na schodach gmachu sądu i wcale nie cieszyłam się. Wręcz odwrotnie. Poleciały mi łezki. Poczułam się tak, jakbym wracała z pogrzebu kogoś bliskiego. Coś się skończyło, zawaliło, a miało być tak pięknie. Dzisiaj wiem, że mogło być pięknie. Myślę, że wchodząc z kimś w bliższe relacje nie widzimy tego, jaki ten ktoś jest, tylko widzimy go takim, jakim chcemy, żeby był. I na tym polega nasz błąd. Zauroczenie, wyobrażenie, pragnienie bierzemy za miłość. A miłość to nie tylko chwilowe zachwyty i spacerki za rączki, czułe słówka. Do miłości trzeba dojrzewać długo, ale najpierw dobrze poznać siebie. O, jejku ale się rozpisałam.
    Na koniec tylko dodam, że doszłam już dawno do wniosku, że ja nie powinnam nigdy zakładać rodziny. Tyle lat musiało upłynąć, abym wreszcie poznała swoje możliwości i niemożliwości.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — witaj Grażynko… dzięki , że się odnalazłaś 🙂 //ostatnio dość mało Cię widać // …. masz zupełnie rację pisząc , że zauroczenie, pragnienie bierzemy za miłość… stąd potem te rozczarowania, gdy ta osoba, z którą jesteśmy odbiega od wzorców… małżeństwo, rodzina… to nie zabawa… nie można ot tak pozbierać swoje zabawki i sobie iść gdzie indziej, bo tu się znudziło… — choć ostatnio często się tak dzieje, nie tylko w małżeństwach , ale też w wolnych związkach… cóż, pokręciło się nam to życie….

      Polubienie

  15. czy to zawsze odwaga?
    Owszem, w przypadku życia z kimś uzależnionym tak – wreszcie kobiety (bo głównie mężowie piją) zrozumiały że mogą zawalczyć o godne życie. I chwała że tak się dzieje, że mają odwagę.
    Ale w przypadku wymiany na inny model – czy to odwaga czy egoizm? Znudziła się żona, dzieci, poużywało się kogoś jak przedmiot i wyrzuciło jak starą skarpetę?
    Odwaga by była wtedy, gdyby się walczyło z egoizmem, z zachciankami, odwagą jest życie i dotrzymanie danego słowa, wbrew temu co świat sugeruje.
    Czy porzucenie rodziny dla zachcianki ( nowych doznań) jest odwagą?

    Polubienie

    1. — no własnie… co to jest odwaga?… odejść , czy walczyć do końca o uratowanie związku…. ja nie miałam odwagi odejść…. chciałam, próbowałam , by rodzina była w komplecie… nie udało się… w trosce o bezpieczeństwo dzieci i swoje, odeszłam….. zatem ,rozwód to wyzwolenie, czy porażka…?… nawet teraz po kilku latach nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć….
      — pozdrawiam …

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s