Czy córeczka tatusia ma gorzej – przypadek jeden z wielu.

   Była  długo wyczekiwanym dzieckiem.  Śliczna,  niebieskooka i taka delikatna. Dziecko szczęścia i oczko w głowie tatusia. Gdy była mała brał ją na kolana i śpiewał. Śpiewał tylko dla niej , dla niej zawsze też znajdował w kieszeni  jakieś zaskórniaki , na nowy ciuszek , na szkolną wycieczkę , na kino. Praktycznie , na wszystko jej pozwalał , wymagał tylko jednego; by była najlepsza, przede wszystkim w szkole , bo miał co do niej  swoje plany.  Zatem tylko nauka , nauka i jeszcze raz nauka.  Kolegów nie miała, no bo któż by się chciał przyjaźnić z kujonem, za to tatuś był dumny , gdy co roku przynosiła  świadectwo z czerwonym paskiem.  Jako  nastolatka , stała się powiernikiem jego sekretów. Matka  chyba była trochę zazdrosna, ale nigdy nie odważyła się do tego przyznać. Skrycie tylko ubolewała, że córeczka bardziej kocha tatusia.  

       Dziewczyna dorastała, a on wciąż traktował ją  jak tą jedyną , wyjątkową. Ona jego chyba też . Żaden mężczyzna nie mógł się równać z ojcem, nawet wtedy, gdy założyła własną rodzinę, gdy miała dzieci.

      Gdy   odszedł z tego świata, to tak jakby połowa jej odeszła. Pozostała sama ze swoimi, z ich sekretami, których  nie potrafiła udźwignąć. Wtedy pojawił się on. Spokojny, poważny i o wiele lat od niej starszy. Rozumiał, pocieszał, a ona znowu czuła się jak małe dziecko, prowadzone  we mgle. Znalazła wreszcie kogoś, tak podobnego do ojca. Ten spokój, to opanowanie i troskliwość. Wiedziała od początku, że taki związek  nie jest możliwy, zatem nie chciała od niego wiele, tylko żeby był, żeby wysłuchał, żeby miała z kim dzielić swoje radości i smutki. Widać chciała zbyt wiele. Nie wyszło. Być może nie wytrzymał presji otoczenia, a może pomyślał, że chciała  z nim być tylko dla pieniędzy.

      Z walizką  doświadczeń znowu wróciła  do codzienności.  Dziecku szczęścia, córeczce tatusia, trudno w dorosłym życiu stworzyć  dobry partnerski związek.   Dlaczego?  Czy  to, jak była traktowana w dzieciństwie  ma wpływ  na jej teraźniejsze życie? Czy to normalne, że szuka kogoś , tak zbliżonego do ideału, jakim był dla niej ojciec i czy będzie jej dane jeszcze normalnie żyć?  Tyle pytań  , a odpowiedź jak zwykle przyniesie życie.

44 myśli na temat “Czy córeczka tatusia ma gorzej – przypadek jeden z wielu.

  1. Ta niby idealna relacja wydaje mi się nieco zaburzona. Nastolatka powierniczką dojrzałego mężczyzny? Ojciec chyba w jakimś momencie przesadził… Podobno my, kobiety, szukamy w partnerze podobieństwa do taty (o ile ten tato był dobrym ojcem, oczywiście), ale nie znaczy to, że szukamy faceta starszego o pokolenie! Mnie na przykład w zupełności wystarczają cztery lata różnicy…

    Polubienie

    1. Przypadek jeden z wielu, bo dodam , że takie dziewczyny / kobiety żyją w społeczeństwie, choć jak widać wcale to jest takie łatwe życie… cztery lata powiadasz… to tak jak u mnie…

      Polubienie

  2. Witaj, Alu
    Widzę, że już jesteś w zimowej szacie, a u mnie jesień, deszcze i chmury.
    Podałaś klasyczny przykład córki uzależnionej od ojca. Tak sami bywa z młodymi mężczyznami uzależnionymi od nadopiekuńczej matki. I jedne i drugie relacje zahaczają trochę o patologię. Ojciec stał się dla dziewczyny wzorcem mężczyzny i w dodatku niedoścignionym przez żadnego innego. Jej relacje z rówieśnikami i trochę starszymi facetami są spisane na straty. Ona potrzebuje tatuśka i chyba nie ułoży sobie życia z nikim innym. Nie bardzo rozumiem jak matka mogła się na to godzić. A może tam było jeszcze coś więcej…
    Aliczku, poprzedni wpis nie komentowałam, bo musiałabym Cię zanudzić wywodami na temat schizofrenii. Prowadziłam 14 lat Dom Opieki dla chorych psychicznie, mieszkałam na terenie tej placówki i stykałam się z tymi ludźmi od rana do nocy, a czasem i w nocy, w dodatku miałam męża z tą chorobą, więc moja wiedza jest dość obszerna i gruntowna.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Grażynko, znam też wiele nadopiekuńczych matek i czasem się zastanawiam, czy oby ja taką w przyszłości nie zostanę 😉 , bo przecież mam tego jednego jedynego synalka, ale myślę, że kocham go tak samo jak swoje dziewczyny i traktuję na równych prawach..

      Polubienie

  3. Problem – rzeka – Alu, bo i ten sydnrom relacji ojciec-córka, i te odwieczne, jak się wydaje, pragnienia, aby własne, niespełnione często, ambicje, starać się wszczepić potomkowi… byle jednak nie zatracić u niego niezależności, byle szanować odmienność, byle szanować uczucia i rozumieć, że nie pod każdym względem jest się wyrocznią.
    Ale i takie są te miłości, trudne, prawdziwe, czasami zaborcze… ale życie też niebanalne…

    Polubienie

    1. Masz zupełnie rację.. problem ma o wiele głębsze podłoże.. ja tylko chciałam go zaznaczyć, rozpocząć dyskusję. Toksyczne relacje syn , matka są dość częstymi przypadkami, a tu troszeczkę odmiennie, choć podobnie. Dlaczego mniej znany?. Być może kobiety bardziej się kryją, są bardziej zamknięte , by o tym mówić.
      Byle nie zatracić niezależności, byle dostrzec granice.

      Polubienie

  4. Prawda jest taka, że przyszłość jest odbiciem teraźniejszości. Teoretycznie według biblii itp. rodzice powinni swe dzieci kochać jednakowo, czyli w takim przypadku dzieci by były idealnie przygotowane do dorosłego życia. Ale jest to tylko teoria, często jeden jest mamusi, a drugi tatusia. Dlaczego, bo podobnie się zachowuje itp. i świadomie czy nie go faworyzuje, lub co jeszcze gorsze wykorzystuje jeden z rodziców za co takie dziecko płaci przez całe życie i jest bardzo prawdopodobne że swe doświadczenia i obserwacje przekaże do następnego pokolenia, to jest po prostu przekleństwo i na nie jedno z nich swoje datki dokłada wiele pokoleń! 🙂 Przepraszam za taki długi wywód, ale po prostu wpadłem w maraton!

    Polubienie

  5. Przeczytałam też to, co napisała Azalia.
    Wyobraż sobie, że znam bardzo dobrze ten drugi przypadek – tzn. mężczyzny uzaleznionego może nie od nadopiekuńczej, ale od zaborczej matki. Taki mężczyzna będzie już nawet dziadkiem, a nadal będzie dla niego najwazniejsze to co powiedziała i zrobiła jego matka. Ale nie będę tego tematu rozwijać… pewnie się i tak domyślisz.
    Pozdrawiam serdecznie – dzisiaj ja u Ciebie o 6-tej rano.

    Polubienie

    1. — wyobraź sobie , że ja też znam taką osobę , taką z drugiego przypadku, pół wieku prawie przeżył, a bez mamy , ani , ani, pewnie dlatego to cały czas kawaler do wzięcia, tylko ta segregacja, czy aby spodoba się mamie )…. oczywiście poza pracą, bo w pracy jest naprawdę wyjątkowy w tym co robi..
      — pozdrawiam… zaglądaj nawet wcześniej, jeżeli tylko masz ochotę

      Polubienie

    1. –Janku, znam Cię odrobinkę i znam Twoje teksty, na blogu i te drugie… naprawdę , nic nie jest zbyt schematycznie , jak już wcześniej pisałam , każdy ma swoje zdanie , swoje myśli.. dobrze, że je przekazujesz, nie zamykasz się…-
      — pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  6. Zaborcza miłość, jeśli trafi na podatny grunt, jest niszcząca. Z niczym nie przesadzać, bo z ukochanego dziecka zrobić można kalekę życiową. Każda relacja wychodząca ponad normę jest niedobra. Kochajmy nasze dzieci, ale nie bierzmy na własność ich życia, nie realizujmy w ich życiu własnych, niespełnionych marzeń i planów. Żyj i daj żyć innym. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

      1. — do poruszenia tego tematu zainspirował mnie pewien artykuł w jednym z dość poczytnych czasopism.. a przykłady?.. widzisz , jak mówią ; uderz w stół , a nożyce się odezwą…. problem jest i warto o nim podyskutować
        — a szata graficzna?.. w zależności od tego co za oknem … dziękuję i pozdrawiam… 🙂

        Polubienie

  7. Rodzice otrzymując dar w postaci dziecka powinni zdawać sobie sprawę z tego, że są tylko ogniwem w przekazywaniu życia i nie dla siebie wychowują dziecko, a dla świata. Ono już od małego jest zdeterminowane na osiąganie swoich specyficznych celów i my rodzice powinniśmy jedynie ochraniać i wspomagać ten proces, a nie narzucać mu swoich rozwiązań, upodobań, czy poglądów. Ja rozumiem tego ojca, ale nie pochwalam jego postępowania wobec córki.

    Polubienie

    1. Jako że pracowałeś z młodzieżą wydaje mi się , że niejednokrotnie spotykałeś się z takimi córeczkami, czy też synusiami i pomimo tych pięknych zasad , jakie tu przedstawiłeś , życie ma swoje mniej kolorowe strony… Chciałoby się , by wszystko było , jak w podręczniku, niestety , wszędzie bywają wyjątki .

      Polubienie

      1. – a dla Uleczki // swojej blogowej chrzestnej, a co? duma mnie rozpiera/// mam serdeczne buziaczki 🙂 🙂 🙂

        Polubienie

    1. — oj, oj , oj… no ale będziesz miał lub masz synowe… wiem , że to nie to samo, ale np. ja świetnie i po kumpelsku dogadywałam się z teściem, czego i Tobie życzę…

      Polubienie

  8. Coś w tym jest. Znam kilku jedynaków, którzy ułożyli sobie życie z dużo starszą od siebie kobietą. Słyszy się również, jak jedynaczki chętniej wchodzą w związki z dużo starszym facetem.Może nie jest to jakaś reguła, ale to może być zdeterminowane nadopiekuńczością rodzica…to prawda, co napisałaś, że nasze dzieciństwo ma wpływ na cale nasze dalsze życie. Ato życie, nie jest łatwe, o nie!

    Polubienie

    1. — jeszcze nie tak dawno takie związki byłyby trudne do zaakceptowania, czasy jednak tak szybko się zmieniają i młoda dziewczyna u boku starszego mężczyzny już nie wzbudza sensacji.. no a dlaczego się tak dzieje? ciągle szukamy odpowiedzi…

      Polubienie

  9. Córusia tatusia, a później płacz i zgrzytanie zębami. Rodzice często zapominają, że nie będą żyć wiecznie i mimo swej całej miłości do dziecka, muszą przygotować je na każdą ewentualność i nauczyć odpowiedzialności, nim będzie za późno. Ale w drugą stronę też przeginać nie można, dając dziecku wolną rękę od najmłodszych lat. Czy aż tak trudno znaleźć równowagę w tym wszystkim…?

    Polubienie

    1. — z tego co tu już napisano , to chyba naprawdę trudno znaleźć równowagę… bo albo rodzice mają żal, że dzieci nie darzą ich odpowiednim szacunkiem, albo znowu dzieci , do rodziców , że Ci nieodpowiednio przystosowali je do życia i tak popadamy ze skrajności w skrajność, stąd chyba też bierze się to poszukiwanie bezpieczeństwa, stabilizacji…// to tylko takie moje spostrzeżenia….//
      — pozdrawiam…

      Polubienie

  10. coś w tym poszukiwaniu musi być.
    Gdy miałam 9 lat zmarł mój ojciec . Zapewne tęsknota za bezpieczeństwem (podświadoma) spowodowała , że oprócz miłości do Docenta ujęła mnie w nim zaradność w życiu i opieka jaką mnie osnuwa 30 lat w zaobrączkowaniu i kilka lat szczenięcej przyjaźni wcześniej.
    zaznaczam że relacje : ojciec córka były prawidłowe
    z centralnej – Gryzmolinda

    Polubienie

  11. Taka relacja między ojcem a córką do niczego dobrego nie prowadzi. Wydaje mi się, że w pewnym momencie ojciec przesadził, bo jego drugą połówką powinna być żona, a nie córka. Co do śmierci ojca, to podobno czas leczy rany, ale to też zależy od podejścia człowieka czy chce się z niego wyleczyć, czy też nie.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — może przesadził, może nie zdawał sobie sprawy z tego, że swoim postępowaniem bardziej szkodzi niż pomaga w przyszłym życiu… trudno to osądzić, jak to jest w takich przypadkach…
      Pozdrawiam , dziękuję za odwiedziny i za komentarz.

      Polubienie

  12. Witaj Alinko!
    Ja na szczęście mam trzy córki i syna, ale żadnego z nich nie wyróżniałem. Z tego co napisałaś wychodzi, że ona była jedynaczką. Zgadzam się z większością komentatorów, że taka miłość jest toksyczna, a to powoduje, że później wchodzi się w chore związki, które się najczęściej rozpadają.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    Polubienie

    1. -no to mamy podobnie, też mam córki i jednego najmłodszego syna, tylko u mnie jest jeszcze takie niebezpieczeństwo, że może w przyszłości zostanę tą nadopiekuńczą mamuśką. Mam nadzieję , wierzę, że do tego nie dojdzie…
      — pozdrawiam

      Polubienie

  13. Witam serdecznie i pozdrawiam….
    Na wstępie ….. ale u Ciebie piękna zima ! U mnie szaro i ani odrobiny śniegu , a Ty w tym okienku, otoczona tymi ślicznie ośnieżonymi drzewami wyglądasz zachwycająco …
    A teraz o Twojej wypowiedzi.
    Opisana relacja pomiędzy ojcem a córką jest jakaś taka nie do końca oparta na zdrowych podstawach. I chyba częściej spotyka się w życiu sytuacje gdzie zachwiane są relacje Matka – Syn, chociaż i opisane przez Ciebie zapewne się zdarzają. Ja mam dwie córeczki, pomiędzy nimi duża różnica lat i obydwie bardzo kochałem i kocham, ale taki niepisany podział był – starsza to córka żony, młodsza to moja córeczka. Może dlatego, że dopiero przy tej młodszej nauczyłem się być prawdziwym ojcem ? Przy starszej sam jeszcze byłem zbyt młody aby dokładnie pojąć misję jaką ojciec ma do spełnienia ? A poza tym jak starsza była dzieckiem ja byłem gościem w domu ! Ale od obydwu wymagałem jednego – możliwie najlepszych ocen w szkole. I nie jest prawdą, że z kujonem nikt nie chce się przyjaźnić. U mnie było odwrotnie …. moje córki były wzorem postępowania dla swoich koleżanek i kolegów. Najczęściej na koniec roku były świadectwa z paskiem ! Ale też od najmłodszych lat obie wakacje spędzały na obozach wojskowych …. tam uczyły się samodzielności. Teraz, jak są samodzielne, nie raz słyszałem, w obecności mojej żony, a ich mamy …. dlaczego mój mąż nie jest taki jak tata ? Miłość ojcowska musi być wielka ! Oprócz spełniania życzeń córeczek musi być wymóg dobrej nauki – to przecież ich przyszłość i największy posag ! Żadne pieniądze dane na start życiowy tego nie zastąpią ! A w okresie wczesnej młodości przebywanie wśród mądrych ludzi / lata studiów / uczy tego, czego w rodzinie czasem może zabraknąć. A zarówno ja jak i moja starsza córka szczególnie, mieliśmy wspaniałych pedagogów, którzy uczyli nie tylko wiedzy książkowej ale też i tej życiowej. Teraz coraz mniej takich nauczycieli …. a szkoda !
    Opisany przez Ciebie przypadek dotyczy jedynaczki …. i może tam relacje zostały rzeczywiście zachwiane …. nie bez kozery słowo jedynak, jedynaczka ma kontekst nie do końca pozytywny …. a kojarzy się tak, jak opisałaś ….z brakiem samodzielności, brakiem oparcia jak ojciec odchodzi. Tylko teraz coraz częściej mamy rodziny 2+1 i to jest niedobrze…. wszak dwa drzewka obok siebie lepiej rosną…. a jak dzieci dorosną to jest możliwość wymiany zdań i doświadczeń pomiędzy rodzeństwem , a tego nie zastąpią rozmowy z rodzicami czy nawet rówieśnikami ….. koleżanki często są złymi doradczyniami …. siostra doradzi piękniej , są tam wieży krwi co czyni te rady autentycznymi i dyktowane sercem i duszę…. o dobro SIOSTRY czy BRATA !
    Wychowanie jest wielką sztuką …. tego wszystkiego nie wyczyta się w książkach i oprócz wiedzy rodziców niezmiernie ważna jest intuicja. Kiedyś powiadało się tak, że na osobowość dorosłego człowieka zasadniczy wpływ mają dwie rzeczy: odziedziczone geny i środowisko w jakim człowiek się wychowuje. I chyba tak jest nadal…..
    Ten twój wpis powinni przeczytać młode małżeństwa …. ale one nie mają na to czasu a z komentarzy do Twojego wpisu widać, że czytają go osoby, które młodzieńcze lata swoich dzieci mają już za sobą ….. chociaż radą swoim dzieciom trzeba służyć do końca dni swoich …..

    Polubienie

    1. Edwardzie; Ty jak zwykle , taki szarmancki, dziś już coraz mniej takich ludzi, a te słowa na wstępie, chyba potrzebne, by wyrwać się z kolejnego dołka… dzięki…. no ale dość prywaty, wracamy do tematu;
      — w Twoim komentarzu bardzo podoba mi się takie zdanie ,, wszak dwa drzewka obok siebie lepiej rosną „, to chyba prawda. Obserwując swoje dzieci , wiem jak to jest, razem się uczą , razem kłucą, ale też razem świetnie się bawią, a te starsze całkiem nieźle się dogadują. Mogę więc przytoczyć swoje ulubione powiedzonko,, wszystko pod kontrolą ” i wszystko w normie. Co do jedynaczki, to przypomniał mi się właśnie przypadek jednej z koleżanek mojej najstarszej córki… dziewczynka wypielęgnowana, z dobrego bogatego domu pozwalane miała dosłownie na wszystko; W szkole podstawowej rodzice, a zwłaszcza kochający tatuś, bo to on był głową tej rodziny, jeszcze mógł troszeńkę kontrolować jej poczynania, ale potem było już tylko gorzej.. w końcu dorosła już dziewczyna sięgnęła dna, teraz jest na terapii odwykowej, no ale to już inna bajka.
      Trudne to życie ludzkie , zaś granica pomiędzy dobrem a złem tak bardzo cienka i nawet jak chcemy dla dziecka najlepiej , wychodzi nam wręcz odwrotnie.

      Polubienie

  14. Witam pierwszy raz na blogu. Ja opowiem o innym przypadku. Podobna, jak opisana przez Ciebie relacja między tatą a ukochaną córeczką trwała ok 6 lat, to znaczy do czasu urodzenia się upragnionego syna. Wtedy córeczka zeszła na drugi plan. Wtedy poczuła się jak gorsza wersja człowieka. Nie dość dobra, by tata ją kochał. Owszem dbał o rodzinę, również o swoją córkę, ale zawsze najważniejszy był syn. Ona czuła się z tym źle. Zaważyło to na całym jej życiu. Miała niską samoocenę, zawsze czuła się tą gorszą…Wpływało to również na jej relacje z mężczyznami. Kto może pokochać taki wybrakowany egzemplarz?
    Życie stwarza różne relacje między rodzicami a dziećmi. Mimo miłości, bo przecież ojciec też ją kochał, ona weszła w dorosłość naznaczona . Jako ta gorsza …
    Pozdrawiam i zapraszam na mój blog. 🙂

    Polubienie

    1. Witaj :). Przyznam , że byłam u Ciebie już wcześniej, po jednym z pierwszych wpisów, ot taka zwykła babska ciekawość;
      Przypadek, jaki opisałaś to też dość częste zjawisko… bywa, że dziecko bardzo bardzo przeżywa przyjście na świat rodzeństwa i wydaje mu się , że mniej kochane, czy nawet odrzucone; przerabiałam to ze swoją córką, miała 7 lat , gdy na świat przyszła jej siostrzyczka,.. trzeba było długo tłumaczyć , że to nic nie zmienia, że tak samo ją kocham… teraz już jako dorosła dziewczyna śmieje się z tego , ale pamięta i to jest dowód na to jak bardzo wszystko przeżywała… trudno w wieku 6 czy 7 lat zrozumieć , dlaczego trzeba się dzielić miłością….

      Polubienie

  15. Wychowanie to z definicji proces mniej lub bardziej zamierzonych zmian w osobowości, w tym przypadku dziecka lub młodej osoby. Skoro jakieś tam ukierunkowanie było długotrwałe i akceptowane, to z pewnością jakieś zmiany i wzorce przyniosło. A jak to wszystko zaskutkuje, a może bardziej zaowocuje zwykle trudno przewidzieć, bo wychowanie to tylko jeden z wielu czynników mających wpływ na osobowość.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness 🙂

    Polubienie

      1. — oczywiście miało być ; w tej Twojej krainie …. tak to wygląda jak się nie jada kolacji , to połyka się literki, byle coś na ząb 😉

        Polubienie

  16. Wydawać by się mogło, że takie wypadki bywają jedynie w opowiadaniach lub ktoś gdzieś tam o czymś takim słyszał. Ja niestety miałem podobne rzeczy z własną żoną. Mój teść jest jedynym autorytetem dla mojej małżonki. Jeszcze żyje, więc chwilowo odpada ta część o starszym przyjacielu – powierniku.

    Bywały jednak takie sytuacje, gdy proponowałem: „pojedźmy na weekend na działkę” i słyszałem: „eeee… nie w tym tygodniu”. Dosłownie 10 minut później dzwoni telefon i słyszę: „oczywiście tato! Z chęcią z wami pojedziemy”. czasami to aż ręce i nogi opadają…

    Podejrzewam, że podobne relacje mogą być także w układzie synuś – mamusia i podejrzewam nawet, że takie coś występuje częściej. Nie to, że jest mnóstwo takich facetów, ale skoro co jakiś czas używam określenia „synuś mamusi”, to znaczy, że trochę ich jest. I rzeczywiście, przeważnie wiążą się ze starszymi babkami.

    Polubienie

    1. Miło Cię gościć w mych skromnych progach może powinnam chlebem i solą, no ale, myślę , że wystarczy słowo WITAJ.
      Synuś mamusi, to zjawisko rzeczywiście bardziej powszechne , od tego , które ja przedstawiłam , a Ciebie dotknęło osobiście // jak piszesz //.. może to marne pocieszenie, ale piszesz również ,, Ja niestety miałem podobne rzeczy z własną żoną.”… złotego środka chyba nikt jeszcze nie wymyślił, ale skoro cały czas jesteście razem, to jakoś można – trzeba z tym żyć.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  17. Widzę Aliczku, że wrzuciłaś bardzo dobry temacik. Ja też znam dobrze przypadek, o którym pisze mironq – moja synowa jest zakochana w swoim tatusiu. Na szczęście mój syn jakoś dzielnie to znosi, ale czasami zęby zaciska.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  18. Wzór na dobre małżeństwo,to nie to samo,co wzór na dobre relacje z ojcem.Często dzieci podobnie jak dorośli patrzą ze swojego punktu widzenia.A w małym człowieku ojciec jest wielki,tym bardziej,jak kochany,podobnie matka.Często matki,co dla mnie osobiście jest nie do przyjęcia bywają zazdrosne o dzieci.Relacje są zaburzone w każdym aspekcie.Bo matka czuje pretensje,ojciec czuje żal do żony.
    Córka traktowana nad opiekuńczo nie będzie potrafiła tworzyć związku z rówieśnikami,ze względu na wygórowane wymagania.
    Miłość która jest dla niej podstawą wiąże się z tolerancją,nawet dla jej wybryków i(nie opisałaś takich sytuacji)ale i z opiekuńczością ze strony partnera/męża.
    Nie będzie potrafiła stworzyć domu,opartego na wzajemnym dopełnianiu się w obowiązkach czy przyjemnościach.
    Będzie dziewczynką zdaną na faceta,który zapewni jej to,co zapewniał jej ojciec.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s