Zjedz talizman, a przez chwilę poczujesz jak smakuje szczęście.

– Mamo , Patrycja  ma w sobotę urodziny i robi małą imprezkę , mnie też zaprosiła, powiedz, że się zgadzasz , przecież mi obiecałaś, że jak poprawię oceny to będę mogła iść.       Rzeczywiście obiecała, co prawda nie przepadała ani za Patrycją , ani za jej puszącymi się bogactwem rodzicami, ale przecież nie może izolować swojego dziecka od przyjaciół , no a Julka   oceny poprawiła i jest  jedną z lepszych  uczennic w klasie. Zgodziła się , upewniwszy się wcześniej, że ktoś z dorosłych osób będzie  miał pieczę  nad  tą całą imprezką. Zresztą  miała z córką dobry kontakt i  całkowicie jej ufała. 

  W sobotę już od samego rana Julka nie mogła myśleć  o niczym innym  , jak tylko o urodzinach koleżanki, bo przecież jednym z zaproszonych  gości był  Hubert , kolega z klasy , którym  ona skromna cicha dziewczyna była zauroczona już od kilku lat.

Późnym popołudniem  podwiozła Julkę pod wielki dom rodziców Patrycji i powiedziała, że odbierze ją o umówionej godzinie.  Tak też się stało. Po powrocie do  domu, dziewczyna skarżyła się na ból głowy , na przemian śmiała się i płakała.  Mówiła coś o przepowiadaniu przyszłości i o dzieleniu się talizmanem. Talizman , to podobno  był taki proszek, który zażyli, ale tylko raz i że to wszystko zaraz przejdzie.

  Przeszło. Rano Julka  narzekała  jeszcze na złe samopoczucie, ale wszystko pamiętała i opowiedziała mamie. Przyznała, że to towarzystwo tak naprawdę  , to jej nie odpowiada i , że lepiej już być małym kujonem i siedzieć w domu.     To było ponad pół roku temu.     Dziś Julka wspomina tamtą imprezę , jako bardzo nieudaną , pomimo, że był na niej Hubert. Chłopak , już jej się chyba tak bardzo nie podoba, a zresztą ma jeszcze czas, niedawno skończyła piętnaście lat. Przed nią  jeszcze tyle wspaniałych lat i tyle czasu na miłość, tę prawdziwą. 

DOPALACZE, bo o nich  tu mowa, choć oficjalnie zabronione , nadal można  kupić, tylko pod inną postacią , np. jako talizmany, czy środki do czyszczenia komputerów. Mogą mieć postać tabletek,proszku , czy ziół.  Dlaczego dzieci po nie sięgają?  Jednym z głównych powodów jest ciekawość i chęć dobrej zabawy. Chyba każdy  nastolatek jest ciekaw  i trudno temu zapobiec. Ważna jest jednak relacja  rodzica z dzieckiem i fakt, czy dowiemy się o tym jako pierwsi ( tak jak w przypadku Julki i jej mamy ) , czy też  jako ostatni , od wychowawczyni w szkole, czy nawet  policji.  Starajmy się , by dziecko miało do nas zaufanie , a my dla niego ,trochę więcej czasu. Może  warto zwolnić w tej gonitwie za pieniądzem, bo jeżeli dziecko będzie miało po jednej stronie  zakazy, nakazy i zagonionych , znerwicowanych rodziców , a po drugiej  magiczny świat, to nic dziwnego , że wybierze to drugie.

32 myśli na temat “Zjedz talizman, a przez chwilę poczujesz jak smakuje szczęście.

    1. — moja młodzieżówka ma chyba na tyle rozumu , by nie próbować, a maluchy?… kto to wie … co im może przyjść do głowy za dwa , trzy lata… tak wszystko się zmienia… może coś nowego wymajstrują znawcy – specjaliści… aż strach się bać ….

      Polubienie

  1. Jeszcze jedna gangrena dzisiejszych czasów. W szkołach, na dyskotekach, w klubach-przeraża to wszystko. Jest taka zasada, że najlepiej usunąć przyczynę a nie leczyć skutki. Nie produkować, nie wprowadzać na rynek-może byłoby bezpieczniej. Podobno do przyswajania sobie wiedzy też tych nowinek zażywają. No ale to wszystko to przecież kasa. I tu pies pogrzebany. Ktoś musi się obłowić. A dzieci i młodzież należy uświadamiać zawsze i wszędzie. Julia z wpisu już raczej nie weźmie. Trzymajcie rękę na pulsie. Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    1. .. Julia z wpisu raczej nie , ale chęć zaspokojenia ciekawości u dzieci jest tak wielka, mam tylko nadzieję , że zanim moje ,, maluchy ” wyruszą w daleki świat , do jakiejś szkoły miejskiej , będą już rozumiały, i nie skuszą się na podobne eksperymentowanie….. czas pokaże… nic nie jest pewne…

      Polubienie

  2. To jest straszny problem. Podobno już w przedszkolach się to zaczyna.- jakieś naklejki, cukierki. – tylko te dzieci jeszcze oczywiście nie wiedzą o co chodzi…
    Zawsze trzeba było na dzieci uważać, a teraz to trzeba mieć oczy naokoło głowy…
    Serdeczności Aliczku. 🙂

    Polubienie

    1. — na wsi niby spokojniej… przynajmniej w przedszkolu… a dalej , rękę cały czas trzeba trzymać na pulsie… przecież nie można ograniczyć dziecku kontaktu z rówieśnikami, a wiadomo, jak w grupie , to i różne pomysły do głowy przychodzą…

      Polubienie

  3. Bardzo to niebezpieczne. Nie mogę zrozumieć, dlaczego tak trudno ostatecznie znieść wszelkie pozwolenia, nie przymykać oczu. Dla wielu młodych ludzi to może być początek końca. Ale właściwie wiem, skąd trudności: pieniądze, one sa naprawdę wielkie, nikt z nich nie zrezygnuje. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. — dla zysku , robi się wszystko , nieważne jakim kosztem…. niby zakazane, a przecież i tak dostępne, tylko pod inną postacią….
      — pozdrawiam…

      Polubienie

  4. Chuchamy i dmuchamy ,a potem nasze wychuchane niewinne ,wchodzą w ten niebezpieczny świat. Pamiętam dobrze to co przeszła z moim najstarszym synem. Wpływ środowiska młodych ,i grupy do których się dostawiają, często nawet trochę bagatelizujemy, włos mi się jeży na głowie jak pomyślę że mogło się to bardzo źle skończyć tym bardziej że byłam sama bez pomocy mojego otoczenia. Nagle wszyscy wiedzieli że źle wychowują moje dzieci. Od tego czasu jestem jak ranne zwierzę i brakuje mi juz zaufania co do pomocy ludzi których uważałam że są przyjaciółmi..Oj demona obudziłaś tym postem Aliczku

    Polubienie

    1. — przyznam , ze sama się obawiam o swoje małe dzieci…. chyba jak każda matka… Hubert ma zaledwie dziesięć lat, i jest bardzo wrażliwym chłopcem…, i tyle niebezpieczeństw przed nim….. serce matki nie patrzy na to czy dziecko dobre , czy złe …. kocha tak samo….
      — pozdrawiam…

      Polubienie

  5. Tak bardzo chcemy uchronić dzieci przed nowym i nieznanym jak i własnymi błędami. Z różnym niestety skutkiem co nie znaczy że nie powinniśmy próbować.
    Narkotyki i dopalacze – jestem przeciw
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — dołączam się do Ciebie , oczywiście , ze też jestem przeciw, chyba większość rodziców tak myśli , mając na uwadze dobro swoich dzieci….
      – 🙂

      Polubienie

  6. Szczęsliwie z badań wynika, że zjawisko nie ma tendencji wzrostowej. Niestety równiez nie maleje, a jeśli to minimalnie.
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness
    🙂

    Polubienie

      1. Nie bardzo rozumiem? Mam adresy z Google tu wklepać? I tak tam nie zajrzysz, bo przecież wiesz lepiej.

        Polubienie

      2. — nie powiedziałam , że wiem lepiej… widzisz według mnie chyba trochę odpuściliśmy sobie temat i tyle… co nie oznacza, że problemu nie ma, bo właśnie teraz bardziej przeniósł się z wielkich miast , na prowincję // jak to wy wielkomiejscy mówicie// a by dosadniej , to nawet pod strzechę… o tym niestety zawsze jest chicho sza.. chyba , że dojdzie do tragedii , to wówczas wielkie halo….

        Polubienie

      3. Stwierdzenie: odpuściliśmy sobie temat tak naprawdę dotyczy okresu przed wielu, wielu laty gdy problem powstawał, a nikt nie chciał go widzieć. Bo jakże to w państwie socjalistycznym takie rzeczy, toż to nie uchodzi. No i wyszło, jak wyszło. Obecnie sięganie po narkotyki twarde minimalnie maleje. Z tzw. dopalaczami sprawa jest trudniejsza do uchwycenia. Tak całkiem nie da się tych zjawisk wyeliminować, chociażby dlatego że stoją za tym olbrzymie pieniądze, na co zwracano uwagę w dyskusji. Moim zdaniem największe znaczenie ma uświadamianie rodziców, którzy zazwyczaj budzą się z ręką w nocniku, gdy juz jest za późno.
        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

  7. Ja również jestem przeciw. Zawsze byłem. W szkole podejmowałem różne akcje uświadamiające, ale bywalo i tak, że to uczniowie przekonywakli mnie, że marycha jest OK, bo nie uzależnia, bo znosi ból i takich plusów było znacznie wiecej . Pisałem o tym na blogu. Przekonanego nie przekonasz. Rodzice mają bardzo trudne problemy wychowawcze jeśli nie nadażają za rozwojem emocjonalnym swojej pociechy i ich drogi się rozejdą. A z tym jest coraz trudniej, bo emigracja zarobkowa, bo pogoń za groszem itd.
    Na szczęście są coraz bardziej świadomi narastającej fali zagrożeń.
    Pozdrawiam serdecznie w Dniu Kobiet.
    Najlepszego przez okrągły rok życzę

    Polubienie

    1. — zacznę od końca…. dziękuję bardzo za życzenia z okazji tego naszego babskiego święta, cały dzień wszystko krąży wokół tego tematu….
      -wracając do głównego tematu…. jako były nauczyciel , mający dobry kontakt z młodzieżą, o dopalaczach , czy narkotykach wiesz dużo , dużo więcej… ja tylko temat poruszyłam , to taka , tycia kropelka w morzu zdarzeń…. ale jak trafnie napisałeś… przekonanego , nie przekonasz, choć tak bardzo by się chciało… trudno rozmawia się z młodzieżą… prawie zawsze twierdzą , że to oni właśnie mają rację…

      Polubienie

  8. Talizman, no nie mogę, chyba mnie dzieci by musiały pilnować, bo jestem w tym temacie zielona. Szczęściem dla mnie, tego rodzaju używek nie znano, chociaż były inne, też niebezpieczne. Ale jakoś nasz dom ominęły. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  9. Na szczęście dzieci już mam dorosłe, ale przecież wnuki dorastają i oby nigdy nie sięgnęły po takie środki. A niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem. Mam nadzieję, że nie dadzą się ogłupić.
    Pozdrawiam gorąco 🙂

    Polubienie

    1. — no tak… wnuki u Ciebie już dorastają, moje jeszcze maleńkie , ale świat tak szybko gna, i tak bardzo się zmienia, że aż strach myśleć co to będzie , choćby za te -naście lat…

      Polubienie

  10. Handlujący tym świństwem cynicznie kpią w żywe oczy, zmieniają opakowania i nazwy i handlują. Nawet umieszczają ostrzeżenia, że spożycie jest szkodliwe dla zdrowia i może wywołać halucynacje, po czym sprzedają w kwiaciarniach jako np. nawóz do kwiatów. Każdy, kto ma „wiedzę” – kupi i nie ma na to siły.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — sprzedawcy kombinują jak tylko mogą, by towar upłynnić, ale dodać trzeba , że i sami zainteresowani , w tym wypadku młodzież , czy nawet dzieci, mają na ten temat rozległą wiedzę, bywa , że większą niż niewiele świadomi rodzice, żyjący w przekonaniu, że kto jak kto , ale ich dziecko jest prawdziwym chodzącym ideałem….

      Polubienie

  11. Nie ustrzeże się dzieci przed wszystkim złem tego świata. Można natomiast dziecko nauczyć mówić magiczne „nie”, jeśli mi coś nie odpowiada. Jeśli dziecko będzie pewne siebie i swojej wartości, będzie umiało to powiedzieć. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. — można dziecko nauczyć, można nawet wyćwiczyć w mówieniu NIE, tylko jak zaspokoić jego ciekawość… oby się i to jakoś dało sensownie wytłumaczyć…
      — pozdrawiam …

      Polubienie

  12. Niestety dla wielu ludzi najważniejsza jest kasa. Ludzie są bardzo sprytni i zawsze znajdą sposób, by obejść przepisy, sprzedać jakiś syf niszczący zdrowie, i na tym zarobić..
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

  13. — no tak… forsa, forsa , forsa… nic więcej…. wiesz , czasie to już mnie śmieszą te piękne hasła na portalach społecznościowych … takie o uczciwości, o miłości bliźniego o pięknie, a jakże inna jest rzeczywistość… przyznam , że mi czasem trudno się w niej odnaleźć…
    — po-zdrówka….

    Polubienie

  14. Alino przeczytałem też ten Twój tekst… przeczytałem z wielką uwagą. Komentarze do tego tekstu także. A tak ( poza tematem tej Twojej wypowiedzi powiem, że czytam wszystkie Twoje teksty tutaj zamieszczane – nie zawsze wpisuję swoje uwagi ).
    Temat ważny, teraz szczególnie ważny …. i na pewno niektórzy skorzystali z Twoich uwag w swoim codziennym życiu, w odniesieniu do swoich dzieci … a chyba częściej wnuków.
    My, Polacy, po transformacji ustrojowej, zbyt często wzorujemy się na Ameryce. Stamtąd przychodzę do nas rzeczy naprawdę piękne i pożyteczne, ale też i największe głupstwa i nieszczęścia jakie tam są na porządku dziennym, choćby różne diety odchudzające i też te „talizmany szczęścia”!!!
    Ale aby je rozumieć i potrafić im zapobiegać trzeba mieć wiedzę na ten temat. Twój blog Alino jest jednym ze źródeł tej wiedzy. I dobrze, że ten temat tutaj poruszyłaś.
    Pięknym zwieńczeniem Twojej wypowiedzi jest poniższa jego część.

    „Starajmy się , by dziecko miało do nas zaufanie , a my dla niego ,trochę więcej czasu. Może warto zwolnić w tej gonitwie za pieniądzem, bo jeżeli dziecko będzie miało po jednej stronie zakazy, nakazy i zagonionych , znerwicowanych rodziców , a po drugiej magiczny świat, to nic dziwnego , że wybierze to drugie.”

    I tutaj nie ma innych możliwości zapobiegania temu złu, tylko nieograniczone zaufanie pomiędzy rodzicami a dziećmi. U Ciebie takie zaufanie jest, a jest dlatego, że Ty jesteś mądrą osobą. Tutaj Twoje zdanie z poprzednich wypowiedzi „wszystko pod kontrolą ” znajduje pełne zastosowanie praktyczne. Bo jak kiedyś ktoś powiedział „tam gdzie kończy się kontrola, kończy się władza ” , ta rodzicielska także…. tutaj jest niezbędna. Ale aby ta władza nie była dla dzieci uciążliwa i aby akceptować ją chciały musi być związana z głęboką miłością, z szacunkiem dla tych dzieci, ze rozumieniem ich potrzeb, z traktowaniem ich jako indywidualności i rozmowami … i jeszcze raz z rozmowami z nimi. I z takim stawianiem spraw przez nich poruszanych, jakby to były najważniejsze sprawy na świecie …. bo dla nich są !!!
    Ty Alino to potrafisz i to jest chyba już taka cecha Twojej osobowości. I jeszcze w sposób niezwykle delikatny, w formie takiej wypowiedzi na tym blogu, pomagasz innym. I to jest Twój wielki atut.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s